Reklama
  • Piątek, 7 kwietnia (13:05)

    Zwierzęta żyjące aktywnie nocą

Ostrożne, skryte i płochliwe – takie są zwierzęta prowadzące nocny tryb życia. Jedynie księżyc zna ich wszystkie tajemne ścieżki. Teraz, dzięki zastosowaniu najnowocześniejszej techniki, także my możemy odkryć sekrety mieszkańców cienia i mroku....

Nocą wszystkie koty są głodne

W Afryce – kontynencie obfitującym w dzikie koty – blisko spokrewniona z nimi żeneta zajmuje pozycję raczej niezbyt znaczącą. Wędrując na krótkich nóżkach, przeciska swoje wydłużone, gibkie ciało przez gęstwinę, chociaż jako jedyny przedstawiciel rodziny wiwerowatych może pochwalić się umiejętnością stania swobodnie na tylnych łapach.

Reklama

Okazuje się przy tym pomysłowym zwierzęciem – niekiedy, aby móc lepiej poznać swoje terytorium łowieckie, niczym pasażer na gapę wędruje po buszu na plecach nosorożca lub antylopy gnu. Jest aktywna w ciemności i sprawnie porusza się po drzewach. A gdy już poczuje głód? No cóż, z pewnością nie można nazwać jej wybredną. Równie chętnie poluje na owady czy skorpiony, co na małe ptaki, gryzonie i żaby. Jedyne, co da się jej zarzucić, to fakt, że ma niezbyt wykwintne maniery: z każdej ofiary pożera tylko kawałek, a resztę łupu pozostawia na pastwę losu i innych lubiących podjadać w nocy stworzeń.

Jak nocą ­fotografować zwierzęta bez użycia światła?

Wprawdzie fotopułapki mogą dostarczać spektakularnych ujęć, ale często błysk lampy odstrasza zwierzęta, co na dłuższą metę może nawet wypłoszyć je z ich terytorium. A zdjęcia zdumionych lwów, patrzących z osłupieniem w jaskrawe światło, nie przedstawiają ich takimi, jakimi są w rzeczywistości. Z ilustrującymi ten artykuł obrazami jest jednak inaczej. Francuz Eric Medard przez 25 lat pracował nad techniką fotografowania w ciemności.

Używa on do tego celu aparatu na podczerwień uruchamianego przez czujnik. Sprzęt umieszcza w miejscach, w których za dnia znajduje ślady łap lub resztki pożywienia. Ukryty jest on w pojemniku, z którego nie wydostają się ani światło, ani dźwięki, ani zapach. Samo promieniowanie podczerwone również jest dla zwierząt niewidoczne. Nie przeczuwają więc one obecności intruza i zachowują się zupełnie naturalnie – w trakcie polowania, walki czy kontroli rewiru. Zdjęcia Erica Medarda pokazują sekretne życie zwierząt nocnych – czyli co tak naprawdę robią, gdy nie czują się obserwowane. A on sam nie musi się wybierać w daleką podróż: fotografie pokazane na tych stronach zostały zrobione w oraz wokół jego domu w dolinie Loary we Francji.

Bóbr Budowniczy

To, co wygląda na narcystyczne przyglądanie się własnemu odbiciu w wodzie, jest w rzeczywistości dla reprezentanta gatunku Castor fiber ciężką umysłową pracą, która nie rokuje zbyt dobrze dla drzewa, na którym akurat siedzi. Nasz krępej budowy bóbr, który wagą 36 kilogramów przewyższa nawet sarnę, jest w trakcie planowania nowego projektu budowlanego. A to wymaga skrupulatnego sprawdzenia stanu wody.

W każdym miejscu, gdzie jest ona płytsza niż 30–50 centymetrów, musi zostać tak spiętrzona, by wejście do mającego powstać żeremia leżało co najmniej 80 centymetrów pod powierzchnią. W końcu nie mówimy tu o jakiejś tam prowizorycznej norze, z której pierwszy lepszy lis czy pies myśliwski będzie w stanie wykraść bobrze potomstwo, lecz o prawdziwej twierdzy, do której można się dostać, jedynie nurkując.

Zanim jednak ona powstanie, wielkie gryzonie czeka ogrom roboty: aby wciąż utrzymywać wysoki poziom wody, ssaki te z ponad 100 ton materiału budują długie nawet na setki metrów i sięgające trzech metrów w górę tamy. Dają radę! Pracują ciężko nocami, mimo że nie otrzymują za to żadnego dodatku za nadgodziny ani urlopu wypoczynkowego. W ciągu dnia obecność bobrów jest zauważana co najwyżej wtedy, gdy płynący niedaleko strumyk nagle znajduje się na naszej działce. Albo gdy jeszcze wczoraj dumnie stojące drzewa dziś są jedynie żałosnymi kikutami.

Czuj, czuj, czuwaj!

Komuś tu się spieszy – i słusznie. Taki gęsty las to koszmar każdej łani. W dowolnej bowiem chwili zza najbliższego drzewa może wyskoczyć niebezpieczny drapieżnik. I czasem nie pomoże tu nawet jej świetny wzrok. Siatkówka jelenia jest tak szeroka, że jego pole widzenia wynosi 300 stopni. Natomiast kombinacja pionowej źrenicy, dużej liczby pręcików w siatkówce oraz warstwy odblaskowej sprawia, że oko zwierzęcia odbiera 50 razy więcej światła niż ludzkie, co przekłada się na doskonałe widzenie w ciemności.

Ta imponująca optyka sprawdza się najlepiej na otwartej przestrzeni, dlatego łania spieszy w kierunku polany, na której pasie się reszta stada. Ale poruszanie się pod osłoną mroku jest tylko jednym ze środków ostrożności, jakie wypracowały te zwierzęta, aby móc codziennie bez przeszkód spożyć do 20 kilogramów zieleniny. Mocno polegają też na swoim niezwykle wrażliwym węchu. Lubią, kiedy wiatr wieje w ich kierunku, bo są wówczas w stanie wyczuć wroga już z odległości kilkuset metrów. Dobrze jest także, gdy powietrze krąży nad polaną. Ale również wtedy nie ma mowy o spokoju: nawet jeśli w końcu jelenie mogą gdzieś bezpiecznie przystanąć, wciąż są skupione. Tak to jest ze zwierzyną płochą...

Krzycząc w ciemności

Gdy zwierzęta wybierają się nocą na polowanie, wygląda to zwykle mniej więcej tak: czatują, obmyślają podstępne taktyki, po czym bezgłośnie z ukrycia rzucają się na ofiarę. Ale nie w przypadku borsuków! One, tupiąc, depczą po tych samych ścieżkach w poszyciu lasu, a przy tym bez słowa skargi do reszty pałaszują wszystko: począwszy od dżdżownic, przez lęgi i owoce, aż po padlinę, zboże, myszy i... gniazda os.

Tak właśnie! Prawdziwa miłość Meles meles znajduje się jednak pod ziemią. To wielokomorowe budowle, które wciąż poszerza, kopiąc nory zwinnymi łapami. Rozmiar domostwa uzależniony jest od tego, jak szybko powiększa się borsucza rodzina. Jedynie nieliczni wiedzą, że zwierzęta te obwieszczają swoją obecność, wydając 16 różnych odgłosów: od cykania po ujadanie. Dawniej sądzono, iż ich wycie w ciemności zapowiada czyjąś śmierć. To oczywiście tylko przesąd. Pod warunkiem, że nie jest się dżdżownicą. Albo myszą. Albo ptasim jajem...

Myszy i ludzie

Aparat natychmiast kieruje swój obiektyw w ciemne miejsce, z którego dochodzi promieniowanie podczerwone. Zwykle myszy szybciej schowają się za którąś ze skrzynek, niż my zdążymy wypowiedzieć jedno słowo. Sprzętowi Medarda się jednak udało: zdjęcia wykonane w jego piwnicy sugerują, że jej mieszkańcy są zdolni do prowadzenia całkiem ostrych walk z wykonaniem imponujących akrobatycznych skoków.

Dzieje Mus musculus i Homo sapiens są nierozerwalnie związane. Jeszcze parę milionów lat temu gryzonie te żyły zadowolone pod gołym niebem w północnych Indiach, po czym podążyły usłużnie za człowiekiem do jego domostwa, by zjadać w nim wszystko, co i on spożywa. Ich zdolności adaptacyjne są ogromne. Gdybyśmy przesiedlili się z Europy Środkowej na subantarktyczne wyspy, myszy podążyłyby za nami.

Na pewno nie miałyby tam problemów demograficznych, bo ich wersja programu 500+ polega na tym, że pojedyncza para może mieć rocznie 500 potomków. Co ciekawe, jedna czwarta miotów ma nawet kilku ojców! Ale w tym całym rozpłodowym szaleństwie jest miejsce na romantyzm: zakochane samce śpiewają samicom skomplikowane serenady. Oczywiście w zakresie ultradźwięków. Nikt bowiem nie powinien usłyszeć hałasu dobiegającego z piwnicy...

Kto się czubi, ten się lubi

To, że zdjęcia wykonane w nocy pokazują także coś, co normalnie pozostaje ukryte pod osłoną mroku za taktowną kurtyną dyskrecji, jest aż nazbyt zrozumiałe. Jasnym jak słońce staje się więc, że również sowy – wiodący skrytą i bezgłośną egzystencję myśliwi – mają swoje życie miłosne. Gdy w ciemności rozlega się przeraźliwy pisk, są to odgłosy samców chcących zdobyć przychylność samicy. O dziwo, rzeczywiście zdaje się jej to podobać.

Gdy jeszcze do tego samiec obieca, że wręczy jej martwą mysz, a przyszłe miejsce wylęgu okaże się przyjemne, ptasia para powoli zbliża się do siebie. „Powoli” to słowo, które należy tu zaakcentować. Na początku w ogóle nie ma mowy o dotyku. Na wszelkie próby kontaktu cielesnego samiczki reagują fukaniem. Potem pomału robi się bardziej romantycznie, a wkrótce można już ostrożnie pieścić upierzenie na szyi i głowie partnera, słuchając powtarzających się, szeptanych odgłosów „ui-ui”. Sama kopulacja z uwagi na skomplikowaną powietrzną akrobatykę (patrz: wyżej) trwa stosunkowo krótko, jednak absolutnie nie szkodzi to miłości: sowie pary są monogamiczne i na ogół pozostają sobie wierne przez długi czas.

Zobacz również

  • To środek ostateczny, ale antyterroryści nigdy nie wahają się, by go użyć – w celu wyeliminowania porywacza albo zamachowca snajperzy jednostek specjalnych często stawiają na strzał ratunkowy. W... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.