Reklama
  • Czwartek, 6 lipca (10:05)

    Szalona jazda bez kół

Kosztuje 2 miliony funtów, nie ma kół, a mimo to jest wykorzystywany przez najlepsze firmy motoryzacyjne. Oto Delta – pierwszy dostępny komercyjnie symulator stworzony od zera, by umożliwić wirtualne testy samochodów.

Bez komputerów nie byłoby współczesnych samochodów. Są niezbędne przy projektowaniu, kontrolują produkcję, sterują pracą silnika, odpowiadają za pokładowy system multimedialny, pomagają wreszcie w bezpiecznym poruszaniu się po drogach – bez nich nie działałby obecnie ani ABS, ani stabilizacja toru jazdy. Mimo to nadal najważniejsi są ludzie i ich oczekiwania, dlatego ogromną rolę przywiązuje się do tworzenia oraz testowania prototypów. I nie chodzi tu wyłącznie o wytrzymałość lub niezawodność.

Nie mniej ważne są łatwość obsługi systemów pokładowych czy przyjemność z jazdy, ściśle powiązana z zachowaniem się pojazdu na drodze. Jeszcze nie tak dawno zmiana jakiegokolwiek parametru wymagała przebudowywania prototypu, a to powodowało wzrost kosztów oraz stratę czasu.

Reklama

Z niektórymi problemami można sobie poradzić, wykorzystując symulacje komputerowe.

Problem w tym, że ciężko sprawić, by kierowca odczuwał na przykład przeciążenia w mocnych zakrętach albo przy hamowaniu

Eksperymentowano wprawdzie z symulatorami lotniczymi, ale wykorzystywane w nich heksapody (czyli kabiny zawieszone na sześciu siłownikach hydraulicznych) działają zbyt wolno. Dlatego w 2009 roku Kia ­Cammaerts i Bob Stevens (wcześniej pracowali m.in. w McLarenie, Maserati oraz Lotusie) założyli firmę Ansible Motion i zajęli się projektowaniem od podstaw symulatora na potrzeby branży motoryzacyjnej.

Wymagało to sześciu miesięcy prac koncepcyjnych i kolejnych sześciu na zbudowanie urządzenia. Najlepszy obecnie dostępny model, Delta, w pełnej konfiguracji kosztuje około 2 milionów funtów (10 mln złotych), ale to o wiele mniejszy wydatek niż produkcja prawdziwych prototypów. W Delcie wystarczy wymienić kabinę, zmienić ustawienia w programie i wcisnąć start. Nie powinno więc dziwić, że symulatory Delta trafiły już między innymi do firm motoryzacyjnych w Kanadzie, Niemczech, USA i Japonii.

A to wcale nie koniec. Wraz z rosnącą popularnością systemów wspomagających kierowcę, a także zbliżającymi się wielkimi krokami pojazdami autonomicznymi, dokładne symulatory, takie jak Delta, będą coraz bardziej potrzebne. Bo przecież nikt nie chciałby kupić samochodu, który np. powoduje chorobę lokomocyjną...

Zobacz również

  • Nocne wizje są często niemal identyczne z tymi, których doświadczali nasi przodkowie przed tysiącami lat. Sen to przeżywanie w umyśle niebezpiecznej sytuacji... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.