Reklama
  • Środa, 19 kwietnia (11:01)

    Symeon w Biblii

„A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. (Łk 2, 25).

Reklama

Nie wiadomo o nim prawie nic. Co ciekawe, nazywany jest starcem Symeonem (tak mówi o nim nagłówek rozdziału), choć w Ewangelii Łukasza nie ma o tym słowa. Skąd to określenie? Istnieje opowiadanie żydowskie (midrasz), w którym Symeon przedstawiany jest jako jeden z rabinów, którzy kilkaset lat przed narodzeniem Jezusa tłumaczyli na język grecki tekst Biblii. Była to tzw. Biblia Hebrajska, zwana Septuagintą, gdyż tłumaczyło ją aż siedemdziesięciu mężczyzn. Symeon miał zwątpić w proroctwo Izajasza, że Panna pocznie i Bóg miał nie dać mu umrzeć aż do chwili spotkania z Jezusem, narodzonym z Dziewicy.

Wiadomo o Symeonie tyle, że był „prawy i pobożny” (Łk 2, 25) i mieszkał w Jerozolimie. Pojawia się w Biblii tylko w jednym, ale jakże ważnym momencie: gdy Maryja i Józef przynoszą Jezusa do świątyni jerozolimskiej czterdziestego dnia po narodzinach, by Go ofiarować Bogu. Cieszy się z tego, że Bóg spełnił wobec niego obietnicę. Mówi: „«Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie” (Łk 2, 29).

Postawa Symeona jest wzorem szczególnie dla ludzi u schyłku życia. Dlatego Kościół włączył jego modlitwę do komplety, czyli brewiarzowej modlitwy przed snem. Bo Symeon „wyczekiwał pociechy” (Łk 2, 25) i ją otrzymał pod koniec życia. Mógł Mesjasza „wziąć w objęcia” i uznać je za spełnione. W ten sposób myślał ksiądz Teofil Bogucki, prałat z parafii św. Stanisława Kostki, gdy kościół odwiedził papież Jan Paweł II. Na powitanie wielkiego Polaka zacytował modlitwę Symeona. Ks. Z.K.

Dobry Tydzień

Zobacz również

  • Zdjęcia, muzyka, filmy, nawigacja, internet – aby z nich korzystać, potrzebowaliśmy kiedyś różnych urządzeń. Dziś wystarczy smartfon. Ale czy może on zapewnić najwyższą jakość we wszystkich tych... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.