Reklama
  • Poniedziałek, 20 marca (08:05)

    Pasję życia przypłaciła śmiercią Dian Fossey - kobieta, która uratowała goryle

Młoda dziewczyna, Dian Fossey (w tej roli Sigourney Weaver znana z roli Ellen Ripley w serii „Obcego”) porzuca narzeczonego oraz wygodne życie w Stanach Zjednoczonych, aby jechać do Afryki Wschodniej. Ma tam prowadzić badania nad gorylami górskimi.

Reklama

To pionierska praca. Tereny, na których żyją goryle, są niedostępne. Choroby tropikalne, brak prowiantu, czystej wody, kłusownicy – z tym wszystkim musi się mierzyć niedoświadczona, krucha dziewczyna. W dodatku region jest niespokojny. Obóz co rusz nachodzą uzbrojeni wojskowi. Mimo to Dian Fossey przez wiele tygodni tropi w górach goryle. Jest ich niewiele. To gatunek na wymarciu. Goryle są zabijane przez miejscową ludność. Ich części ciała – dłonie i głowy – sprzedają jako trofea turystom. Z łap wytwarza się popielniczki. W dodatku każdy ogród zoologiczny w Europie ma ambicję mieć w swojej kolekcji „King Konga”.

W tamtym czasie goryle górskie są postrzegane jako okrutne i tajemnicze zwierzęta. Ludzi przeraża ich rozmiar. Samce osiągają prawie dwa metry wysokości i wagę ponad dwustu kilogramów. Fossey szybko orientuje się, że rzeczywistość jest inna. Goryle górskie to łagodne, roślinożerne istoty. Nieatakowane – nie są groźne i nie mają nic wspólnego z filmowym King Kongiem. W dodatku w starciu z uzbrojonym człowiekiem są bez szans.

Nawiązuje szczególną więź z tymi zwierzętami. One obdarzają ją uczuciem i zaufaniem, a ona je swoją bezgraniczną miłością. Zoolog gotowa jest poświęcić wszystko, aby je ratować. I poświęca!

Przygoda? Sława? A może miłość?

Film „Goryle we mgle” z 1988 r., oparty na pamiętnikach Dian Fossey, dość wiernie oddaje jej losy. Reżyser Michael Apted przywiązywał dużą wagę do detali. Jak choćby przemycona w początku filmu informacja o wycięciu przez Fossey zdrowego wyrostka robaczkowego. Powód był prozaiczny. Samotna kobieta, w górach, z dala od szpitala, nie miałaby szans na przeżycie, gdyby nagle zachorowała na zapalenie wyrostka robaczkowego.

Ten drobny fakt pokazuje, ile determinacji wymagał ten wyjazd. Po co to ryzyko? Czego szukała Dian Fossey w Afryce? Przygody, sławy, pracy, a może – jak uważają niektórzy – miłości? Urodziła się w 1932 roku w Kalifornii i bez wątpienia na jej wybory życiowe wielki wpływ miał rozwód rodziców. Ponoć przyczyną był alkoholizm ojca. Matka zdecydowała się odejść i założyć nową rodzinę, ale dziewczynka nie miała dobrego kontaktu z ojczymem. Był człowiekiem surowym i nieokazującym uczuć.

Od biologicznego ojca ją izolowano. Dian, która nie otrzymywała miłości i ciepła w rodzinie, poszukuje ich na zewnątrz. Poczucie bezpieczeństwa daje jej obcowanie ze zwierzętami. Ma ledwie 6 lat, uczy się jeździć konno, i marzy o pracy weterynarza. Nie radzi sobie jednak z przedmiotami ścisłymi. Dian była wrażliwa. Wybierała zawody trudne i wymagające poświęcenia. Została terapeutką niepełnosprawnych dzieci, pracowała w szpitalu z chorymi na gruźlicę.

Zapewne jej życie potoczyłoby się tak jak wielu amerykańskich dziewcząt, czyli wyszłaby za mąż, urodziła dzieci, gdyby nie przyjaciel. Wrócił z Afryki i opowiadał o kontynencie niemal ze snów, pełnym zwierząt i słońca. Dian dużo o Afryce czyta i nie potrafi przestać myśleć o wyjeździe. Na początek postanawia jechać tam jako zwykła turystka, ale nie zarabia dużo, a wyjazd do Afryki jest niezwykle kosztowny.

Bierze, więc wysoko oprocentowaną pożyczkę z banku i jedzie. Odwiedza Kenię, Tanzanię, Ugandę. W planie wycieczki do Afryki Wschodniej jest wizyta u doktora Louisa Leakeya. To paleoantropolog zajmujący się ewolucją. Już wówczas domyślano się, że to goryl jest najbliższym człowiekowi gatunkiem. Nie było jednak dowodów i dopiero niedawne badania DNA goryli potwierdziły ten fakt. Niemniej Leakey uruchomił dwa ważne programy badawcze nad gorylami i szympansami.

Dian poznaje słynną dziś Jane Goodall, która zajmuje się badaniem szympansów. Chce podjąć podobną pracę. Jednak musi jeszcze poczekać trzy lata. Spłaca pożyczkę, pisze artykuły o Afryce i co rusz przypomina się doktorowi, który wreszcie zgadza się ją zatrudnić. Początkowo trafiła do Konga, ale ten region jest targany niepokojami społecznymi, więc przenosi prace badawcze do Rwandy. Pod koniec lat 60. zakłada ośrodek w Karisoke w górach Wirunga.

Czuła, że tu będzie jej dom

Polski reporter Ryszard Kapuściński tak pisał o tym miejscu: „Przed nami rozciągają się w nieskończoność góry wysokie, ale łagodne. Są szmaragdowe, fioletowe, zielone i całe w oprawie słońca. Góry Rwandy promieniują ciepłem, życzliwością, kuszą urodą i ciszą, krystalicznym bezwietrznym powietrzem, spokojem i doskonałością swoich linii i kształtów”.

Fossey, kiedy szła spać, słyszała dochodzące z leśnych gęstwin odgłosy goryli. Od początku czuła, że to będzie jej dom. Spędzi tu 18 lat życia. Drobna kobieta mieszkająca w górach Afryki, badająca „groźne goryle”, to wymarzony temat dla gazet. „National Geographic”, który finansuje badania, wysyła więc swojego reportera. Bob Campbell, fotograf, robi zdjęcia i film. Obserwuje, jak Dian nawiązuje kontakt z rodzinami goryli. Na swoich zdjęciach pokazuje niezwykłą bliskość między człowiekiem i gorylem. Nawet po dłuższej nieobecności Dian goryle ją rozpoznają i traktują jak dawno niewidzianego członka stada. Bez obaw może niektórym położyć głowę na nogach, objąć lub się przytulić.

Dian i Bob spędzają razem dużo czasu. Zaczyna się romans. Dian nigdy wcześniej nikogo tak nie kochała. Jednak związek nie ma przyszłości. Fotograf zostawił w Europie żonę i nie zamierza się rozwieść. Związek się kończy. Bob musi się wyprowadzić z obozu, a Dian podczas jednego z wyjazdów do Anglii usuwa ciążę.

Po rozstaniu całą swoją energię poświęca ratowaniu goryli. Wie, że cierpią niemal tak jak ludzie, a kłusownicy są coraz zuchwalsi. Fossey niszczy sidła, które zastawiają, plądruje ich obóz i „rzuca czary”. Wykorzystuje wiarę Afrykańczyków w zabobony, aby ich odstraszyć od polowań na goryle. Tworzy straż, którą finansuje ze zbiórek za granicą.

Jej działalność nie podoba się nie tylko kłusownikom, ale i rządowi Rwandy. I za tę swoją nieustępliwość Dian Fossey zapłaciła najwyższą cenę. 25 grudnia 1985 roku „samotną kobietę z lasu”, jak nazywali badaczkę miejscowi, znaleziono martwą w obozie. Zginęła od uderzenia maczetą. Pochowano ją w górach, a na grobie wyryto napis: „Nikt bardziej nie kochał goryli”.

Mordercy nigdy nie ujęto, ale Fossey dopięła swego. Uratowała górskie goryle. Dziś te piękne zwierzęta żyją pod ścisłą ochroną w trzech miejscach: w Ugandzie, Rwandzie i Kongu. Nawet zwiększyła się ich liczba. Wszystkie te kraje czerpią z tego ogromne dochody, ponieważ turyści gotowi są płacić horrendalne kwoty, aby zobaczyć goryle górskie na wolności. Gdyby nie upór i determinacja kobiety, która nie doznała miłości od ludzi, ale otrzymała ją od dzikich zwierząt, goryle by nie przetrwały.

Goryle – afrykańska atrakcja

Oglądanie stada żyjących na wolności goryli to jedna z największych atrakcji turystycznych Wschodniej Afryki. Przyjemność ta kosztuje co najmniej 650 dolarów (ok. 2600 zł), mniej zapłacimy w czasie pory deszczowej. A i tak chętnych jest więcej niż miejsc, więc rezerwacji trzeba dokonywać ze sporym wyprzedzeniem. Liczebność goryli górskich szacuje się dziś na 600-700 osobników. Na wolności żyją 30-40 lat, w niewoli – nawet 60. Prawie wszystkie goryle posiadają tę samą grupę krwi B. Podobnie jak ludzie mają indywidualne odciski palców. Słowo goryl pochodzi z języka greckiego. „Gorillai” („plemię owłosionych kobiet”) pojawia się w relacji kartagińskiego podróżnika Hannona z V w. p.n.e.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Nocne wizje są często niemal identyczne z tymi, których doświadczali nasi przodkowie przed tysiącami lat. Sen to przeżywanie w umyśle niebezpiecznej sytuacji... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.