Reklama
  • Środa, 12 lipca (08:05)

    Okradziony grobowiec Williama Szekspira gdzie jest cZASZKa

Czy William Szekspir istniał naprawdę, czy to był jedynie pseudonim jakiegoś średniowiecznego autora? Odpowiedź na powyższe pytanie mieli znaleźć badacze grobowca poety. Jednak wnioski naukowców jeszcze bardziej zagmatwały sprawę: okazało się, że szczątki dramaturga zostały... pozbawione głowy!

Gdy naukowcy stanęli u grobu Szekspira, nie przestraszył ich napis ostrzegawczy, widniejący na nagrobku pisarza. Epitafium wróżyło szczęście każdemu, kto zachowa się wobec zmarłego z szacunkiem, i przeklinało tych, którzy poprzez otwarcie grobu zakłócą spokój nieboszczykowi. Jednak badacze nie zamierzali otwierać grobowca, zeskanowali jedynie jego zawartość.

Po co? Powodem rozpoczęcia badań była stara legenda, wedle której czaszka pisarza została skradziona w XVIII wieku przez poszukiwaczy skarbów. Ciekawe było, w jaki sposób złodzieje mogli, niezauważeni przez otoczenie, podnieść wielotonową pokrywę w kościele Świętej Trójcy w Stratford-upon-Avon, oddzielić głowę od tułowia i niepostrzeżenie się oddalić. Oczywiście historię uznano za wymysł. Niesłusznie! Kiedy uczeni zeskanowali georadarem zawartość grobu, okazało się, że… czaszki rzeczywiście tam nie ma.

Reklama

Badaczom przyszło zgodzić się co do jednego – w przeszłości został on otwarty, a część szkieletu zrabowana. Nie pozostawało im nic innego, jak otworzyć grób powtórnie. Jednak zarządca kościoła, w którym spoczywa poeta, stanowczo odmówił.

Łowcy czaszek

Jeśli nie wolno otworzyć grobowca, to może warto poszukać skradzionej czaszki? Jak głosi legenda, przywłaszczyli ją sobie nie jego wielbiciele czy członkowie jakiejś sekty, lecz poszukiwacze przygód, którzy chcieli wygrać zakład.

Wedle jednego z podań historyk sztuki Horace Walpole na początku w 1794 roku obiecał 300 funtów temu, kto niepostrzeżenie zdobędzie czaszkę Szekspira. Szybko znalazł się ochotnik. Okazał się nim doktor Frank Chambers. Mężczyzna rzeczywiście dostał się do grobu pisarza i wyniósł stamtąd jego głowę. Jednak Walpole nie zamierzał spełnić swojej obietnicy i nie spieszył się z wypłatą pieniędzy. Być może nie uwierzył, że skradziona czaszka należy właśnie do wielkiego poety, a nie przypadkowego nieboszczyka z sąsiedniego cmentarza.

Zdenerwowany Chambers, jak głoszą notatki w gazetach z końca XIX wieku, początkowo chciał sprzedać ów fragment szkieletu, a potem postanowił zwrócić go na właściwe miejsce. Nie wiadomo, co zrobił, ale pojawiła się nowa wersja, zgodnie z którą czaszka pisarza znalazła schronienie w kościele w sąsiedniej wiosce o nazwie Beoley. Zatem może warto byłoby przeprowadzić jej badanie DNA? Do takiego wniosku doszło kilku miejscowych duchownych. Zwrócili się o pozwolenie do kanclerza diecezji, Charlesa Mynorsa. Jednak ten zakazał badania, oświadczając, że nie wierzy, aby czaszka, o której mowa, należała do Szekspira.

A kim był ten drugi?

Cóż za dziwny upór! Nieodparcie nasuwa się wniosek: ktoś próbuje ukryć przed ludźmi jakąś tajemnicę. Ale kto? I o jaki sekret chodzi? Być może strzegą go ci, którzy uważają, że Szekspir –  ten wszystkim znany – nigdy nie istniał... Pierwszym biografem poety był Thomas Fuller, który w połowie XVII wieku wysunął hipotezę mówiącą, iż Szekspir to lichwiarz z niewielkiego miasteczka Stratford-upon-Avon. Podobno mężczyzna początkowo parał się aktorstwem, później zaczął pisać sztuki. Jednak w XIX wieku szereg szanowanych w środowisku badaczy uznało, że tak głębokie i doskonałe w swej formie teksty nie mogły zostać stworzone przez jakiegoś „lichwiarza”.

Wśród zwolenników tej wersji można wymienić Marka Twaina, Karola Dickensa, George'a Byrona, Zygmunta Freuda, Władimira Nabokowa i wielu znakomitych pisarzy. Za ich wersją przemawiają także same fakty. Lichwiarz nosił nazwisko Szaksper, a nie Szekspir. Oficjalnie udowodniono też, że nie chodził do szkoły – a zatem w jaki sposób posiadł tak bogatą wiedzę i umiejętność posługiwania się piórem? Poeta biegle orientował się w historii, muzyce, językach starożytnych i współczesnych, literaturze, prawie, medycynie, botanice oraz w zagadnieniach dotyczących wojska i morza. Doskonale znał prace Homera, Owidiusza, Liwiusza, Seneki, Plutarcha.

Jego utwory świadczą też o znajomości etykiety dworskiej tamtych czasów. Szaksper ze Stratford-upon-Avon po prostu nie mógł posiadać takiej wiedzy. Jak wiadomo, w 1582 roku Szaksper ożenił się i otrzymał posag, po czym przeprowadził się do Londynu, został artystą oraz udziałowcem jednego ze stołecznych teatrów. Przebywając w rodzinnym mieście, pożyczał pieniądze na procent i zawsze bezlitośnie żądał ich zwrotu w terminie.

Tymczasem Szekspir dramaturg, jak można wywnioskować z charakterystyki bohaterów jego dzieł, był człowiekiem prawego charakteru. Zatem poczynania obu mężczyzn zdają się być kompletnie różne. Dodatkowo, Szaksper w swoim testamencie nawet nie wspomniał o pracach i dziełach, których jakoby był autorem – za to dokładnie opisał, co należy zrobić z jego pieniędzmi i ziemią. Tak mógł postąpić jedynie lichwiarz, nie zaś twórca arcydzieł literatury!

Kandydaci na Szekspira

Kto zatem, jeśli nie rzeczony Szaksper, mógł być prawdziwym autorem wybitnych dzieł? Istnieje wiele wersji. W roli genialnego pisarza widziano: Elżbietę I, Williama Stanleya, Henry’ego Wriothesleya, Williama Harveya, Francisa Bacona i wielu innych. Calvin Hoffman, autor książki Człowiek, który był Szekspirem, podaje jeszcze jedną możliwość. Twierdzi mianowicie, że wybitnym pisarzem był poeta i dramaturg Christopher Marlowe.

W dziele Hoffmana zawarte jest przypuszczenie, iż Marlowe – informator szefa wywiadu królowej Elżbiety, Walsinghama – nie został zabity w 1593 roku, jak wcześniej sądzono, ale ukrył się i słuch o nim zaginął. Po pewnym czasie zaczął pisać pod pseudonimem William Szekspir. Warto zauważyć, że początek twórczości autora Hamleta rzeczywiście przypada na dzień rzekomego zabójstwa Christophera Marlowe’a. Istnieją także inne hipotezy. W 1857 roku wyszła książka Delii Bacon, w której autorka przekonywała, iż pod pseudonimem Szekspir występował znany uczony i filozof, jej przodek, Francis Bacon. W swoich rozważaniach pisarka przytoczyła interesujący, ale chyba mocno „naciągany” fakt. Kiedy Francisa Bacona przyjmowano do loży różokrzyżowców, nadano mu numer 33.

Tymczasem w sztuce Szekspira Henryk IV na jednej ze stron imię Francis powtarza się właśnie 33 razy. Delia uważała, że w grobie dramaturga ukryte są dokumenty, które mogą przyczynić się do odkrycia tajemnicy, kim tak naprawdę był. Kobieta próbowała nawet dostać się do krypty, ale została aresztowana... Teorii, kim właściwie był Szekspir, jest wiele. Odpowiedź na to pytanie może dać otwarcie grobowca, czego stanowczo zakazują władze kościelne. Dlaczego? Jakie tajemnice skrywa miejsce ostatniego spoczynku poety?..

Świat Tajemnic

Zobacz również

  • Na początku lat sześćdziesiątych dolnośląski Wołów był senną miejscowością liczącą sobie osiem tysięcy mieszkańców. Szerzej znany był w kraju tylko z istnienia tu zakładu karnego o zaostrzonym... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.