Reklama
  • Środa, 12 lipca (08:05)

    Koty w historii ludzkości. Święte i przeklęte

Czasem widziano w nich wcielenie bóstwa, innym razem – pomocników szatana. Niekiedy też wykorzystywano je do prowadzenia wojen. Dziś, po długich latach odsądzania od czci i wiary, koty powróciły do łask. Królują w internetowych filmikach i na kanapach w naszych domach.

W 1888 roku na polach w okolicach Istabl Antar egipski rolnik dokonał niezwykłego odkrycia. „Nie jeden czy dwa, tu i ówdzie” – donosił angielski „Illustrated Magazine” – „ale dziesiątki, setki, tysiące kotów ułożonych warstwami jeden nad drugim”.

Reklama

Zmumifikowane kocie zwłoki pamiętały czasy faraonów. Wiele z nich sprzedano turystom i kolekcjonerom, dzięki czemu dziś można je oglądać w muzeach na całym świecie. Ale znaczna większość trafiła do portu w Liverpoolu jako... nawóz. Kupione za cztery funty za tonę miały użyźnić angielskie pola. Podobno jeszcze dziś brytyjscy rolnicy opowiadają o egipskiej biżuterii wykopywanej w trakcie sezonowych prac.

W starożytnym Egipcie koty darzone były szczególnym szacunkiem. Nic dziwnego. W końcu jedna z najpopularniejszych bogiń, Bastet – patronka miłości, radości, muzyki, tańca i domowego ogniska – przedstawiana była z kocią głową lub pod postacią kotki. W jej świątyni w Bubastis żyły liczne czworonogi, które traktowano jak boskie istoty. Ojcowie rodzin składali im ofiary, by zapewnić pomyślność swoim dzieciom.

Rytuał polegał na ogoleniu części główki malucha. Obcięte włosy kładziono na wagę. Odpowiednik ich ciężaru w srebrze przekazywano świątynnemu opiekunowi, który karmił czczone koty kupioną za kruszec rybą. Przywiązanie do uroczych futrzaków obróciło się przeciwko Egipcjanom podczas wojen z Persami. Sprytny perski wódz, Kambyzes II, wykorzystał wierzenia przeciwnika i w trakcie bitwy pod Peluzjum w 525 roku p.n.e. na czoło swoich wojsk wypuścił koty. Żołnierze egipscy nie chcieli zranić świętych zwierząt, przez co nie mogli skutecznie się bronić. Ostatecznie zostali pokonani.

Pupilka proroka

Także w islamie koty darzone są szczególnym szacunkiem i sympatią. To dlatego, że – jak głoszą legendy – wielką miłością obdarzył je sam Mahomet. Jedno z podań opowiada o tym, jak zwierzę uratowało prorokowi życie. Zauważyło zawiniętego w jego szatę jadowitego węża, wywabiło go, a potem sprawnie pochwyciło i odniosło na bezpieczną odległość. Inna legenda mówi o kocie, który – po tym, jak Mahometa zaatakowały wściekłe psy – wylizał jego rany i czuwał przy nim, dopóki ten nie wyzdrowiał.

Podobno prorok głosił kazania, trzymając na rękach koty i głaszcząc ich miękkie futerka. Najbardziej jednak znana jest opowieść, według której Mahomet, nie chcąc zbudzić swej ulubionej kotki – Muezzy – śpiącej na rękawie szaty, odciął jego fragment. Wolał zniszczyć okrycie, niż zakłócić sen zwierzęcia. Powiada się, że po przebudzeniu Muezza w podzięce skłoniła głowę, zaś prorok trzykrotnie ją pogłaskał, zapewniając jej miejsce w raju.

Beduini do dziś koty rasy arabskiej uważają za święte. Twierdzą wręcz, że ich mruczenie jest formą modlitwy.

Na celowniku inkwizycji

Kiedy oglądamy zabawne przygody kota Toma uganiającego się za swoim odwiecznym wrogiem – sprytną myszką Jerrym – aż trudno uwierzyć, że polowania kotów na myszy w średniowiecznej Europie budziły zgoła odmienne emocje.

Czworonóg goniący za gryzoniem pojawiał się w płomiennych kazaniach ówczesnych duchownych i obrazować miał szatana czyhającego na ludzką duszę. Na dodatek koty piętnowano za „grzeszne” cechy: lenistwo, łakomstwo i zamiłowanie do pieszczot. „Kot jest raczej zimny niż ciepły i przyciąga do siebie złe fluidy; moce nieczyste nie są mu niemiłe, jak i on im niemiły nie jest”.

Tak pisała św. Hildegarda z Bingen, XII-wieczna mniszka, mistyczka i uzdrowicielka. I dodawała: „Jest on bliski ropusze i wężowi. (...) Człowiekowi innemu od tego, co go żywi, jest niechętny”. Średniowieczny Kościół toczył zażartą walkę z heretykami. W procesach współoskarżonymi często stawały się niewinne koty, pod których postacią – według wyobrażeń gorliwych duchownych – ukrywał się sam Lucyfer. I właściwie trudno się temu dziwić: bezszelestnie poruszające się drapieżniki, wymykające się nocą na polowanie, niedające się wytresować tak jak psy, mogły budzić niepokój.

Szczególny lęk wywoływały smoliście czarne kocury – spojrzenie w pionowe źrenice groźnie pobłyskujących w ciemnościach żółtych oczu było dla średniowiecznego kapłana niczym stanięcie twarzą w twarz z samym panem ciemności. Na cenzurowanym były także kotki w rui: ich głośne zawodzenie przywodziło na myśl rozpustne orgie i jęki potępionych dusz strąconych do piekieł. Dlatego koty skazywano na ścięcie, topiono lub kamienowano.

Nagonka na czworonogi miała zresztą bardzo pragmatyczny cel: pozwalała pozbyć się wrogów religijnych i politycznych. Przykład? Liczne zarzuty wobec ruchu religijnego katarów zawierały wzmianki o kontaktach z przebranym za kota diabłem, co prawdopodobnie brało się ze zniekształcenia pewnych aspektów doktryny tej sekty. Zawierała ona bowiem niespotykany w średniowieczu nakaz szacunku do wszystkich żywych stworzeń. W późniejszych wiekach diaboliczne futrzaki pojawiały się w wymuszonych podczas tortur zeznaniach domniemanych czarownic i oskarżonych o herezję templariuszy.

Był jednak chlubny wyjątek w tym „szatańskim” kocim rodzie. Hiszpański biskup Lucas de Tuy donosił o zwierzaku męczenniku, który poświęcił swoje życie dla ukarania pewnego heretyka. Człowiek ten nie chciał przyjąć przed śmiercią eucharystii i bluźnił przeciwko sakramentowi. Wygrzewający się na piecu w izbie domowy kot wskoczył na umierającego i zaczął szarpać go za gardło. Kiedy mężczyzna zamilkł, zwierzę spokojnie zeskoczyło i usiadło w kącie. Gdy jednak bluźnierstwa się powtórzyły, ponownie zaatakowało umierającego. Ostatecznie czworonoga zamknięto w skrzyni, a heretyk zmarł bez przyjęcia sakramentów. Pochowano go poza murami miasta, jednak jego kot odnalazł grób i tak zaciekle próbował go odkopać, że wkrótce zginął z przemęczenia. „Cóż czynisz, o stworzenie obdarzone rozumem?” – kończy swą opowieść Lucas de Tuy.

„Religio chrześcijańska, dlaczego jesteś leniwa? Oto dzika bestia nie szczędziła własnego życia, usiłując pomścić obelgi wypowiedziane przeciwko wierze katolickiej, mimo że Chrystus nie oddał za nią życia i że nie oczekiwała ona za to żadnej nagrody w raju”.

Powrót do łask

Bywało jednak, że umiejętności kotów bardzo przydawały się człowiekowi. W XIX wieku wiele tych sympatycznych czworonogów podjęło pracę na poczcie i chroniło cenne przesyłki przed zjedzeniem przez myszy. Ich zdolności były szczególnie pożądane w dobie wielkich konfliktów, gdy spora część paczek zawierała jedzenie. Koty dzielnie służyły także... na frontach. W trakcie I wojny światowej to właśnie one ratowały przed atakami szczurów żołnierzy zmuszonych do długiego stacjonowania w okopach.

Z kolei w latach czterdziestych XX wieku, w okresie bitwy o Anglię, kot o imieniu Bomber odegrał znaczącą rolę jako żywy alarm przeciwlotniczy. Dużo wcześniej niż londyńczycy słyszał odgłos nadlatujących samolotów, a na dodatek po częstotliwości dźwięku bez najmniejszego problemu odróżniał maszyny niemieckie od brytyjskich! Dzięki temu uratował setki osób. Z drugiej strony koty zaczęły być cenione także za swój niezwykły urok. Coraz więcej ludzi hodowało je wyłącznie dla przyjemności.

Już w 1871 roku w Londynie odbyła się pierwsza profesjonalna wystawa rasowych zwierzaków. Popularność zdobyły także zwykłe dachowce. Kiedy dziś patrzymy na nasze dopieszczone Mruczki i Kicie, możemy śmiało powiedzieć, że historia zatoczyła koło – znów traktowane są z niemal nabożną czcią.

Koty Najświętszej Panienki

Celtycka legenda z IX wieku opowiada, że podczas narodzin Chrystusa w żłóbku przebywała kotka z kociętami. Matka Boska prosiła różne zwierzęta o pomoc w uspokojeniu płaczącego Dzieciątka. Wszystkie jej odmówiły – poza małym pręgowanym kotkiem, który zwinął się w kłębek obok Jezuska i mruczeniem ukołysał Go do snu. Mówi się, że dziś – na znak wdzięczności Marii – pręgowane koty mają na czole literę M.

Gwiazda internetu

Czym byłby internet bez kotów? W sieci prym wiedzie Grumpy Cat. Zdjęciom kociaka towarzyszą zabawne hasła, np. „Ze wszystkich dziewięciu żyć to jest najgorsze”. Tak naprawdę zwierzak celebryta jest kotką o imieniu Tardar Sauce (Sos Tatarski), a zrzędliwy wyraz mordki to wynik wady genetycznej. Jak utrzymuje właścicielka, w domu zwierzak jest bardzo radosny i przyjazny.

Grumpy Cat pojawiła się na okładce „The Wall Street Journal” i „New York Magazine”. Oficjalna strona kotki na Facebooku ma prawie 9 mln fanów. W 2013 roku jej wizerunek przyniósł milion dolarów zysku.

Kandydat na prezydenta

Rudy kocur Morris podbił serca Amerykanów. Karierę rozpoczął w reklamie karmy. Wkrótce zaczęły się pojawiać książki na jego temat, a w 1988 roku został kandydatem na prezydenta. Mimo niekwestionowanego wdzięku Morris odpadł w przedbiegach.

Więcej szczęścia miał Stubbs – kot z Alaski, który został burmistrzem niewielkiego miasteczka Talkeetna. Z kolei inny, biało-czarny Morris wystartował jako pretendent do fotela burmistrza w meksykańskim Xalapa. Właściciel, który zgłosił kandydaturę czworonoga, pytany o motywację stwierdził: – Śpi cały dzień i nic nie robi – nadaje się więc na polityka.

Superbohaterka

Kobieta Kot – w pierwszych częściach komiksów przeciwniczka, a w dalszych – sojuszniczka samego Batmana, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci popkultury. Przebiegła, a równocześnie pełna wdzięku i seksapilu. W filmowych wersjach opowieści o Człowieku Nietoperzu w lateksowym kostiumie wystąpiły m.in. Michelle Pfeiffer i Halle Berry.

Świat Tajemnic

Zobacz również

  • Na początku lat sześćdziesiątych dolnośląski Wołów był senną miejscowością liczącą sobie osiem tysięcy mieszkańców. Szerzej znany był w kraju tylko z istnienia tu zakładu karnego o zaostrzonym... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.