Reklama
  • Czwartek, 6 lipca (10:05)

    Jak wywołać wiosnę z lasu

Oczywiście można tak po prostu chodzić po lesie, cieszyć się świeżą zielenią i ciszą. Ale można też posłuchać najsłynniejszego leśnika świata, Petera Wohllebena, który tłumaczy, co się właśnie dzieje pod pozornie spokojną powierzchnią kory. W gąszczu drzew wiosną dosłownie wrze!

Reklama

Leśny człowiek. Naszym przewodnikiem po budzącym się do życia lesie jest Peter Wohl­leben. Ten autor bestsellera Sekretne życie drzew doskonale zna ukryte procesy zachodzące pod korą czy w poszyciu, które prowadzą do istnej eksplozji życia – powszechnie nazywanej wiosną...

Podziemna część grzybów, czyli grzybnia, jest znacznie rozleglejsza niż korzenie drzew. Przekazuje tym ostatnim oprócz licznych substancji również ważne informacje. W nagrodę grzyby pobierają od drzewa mniej więcej jedną trzecią jego substancji odżywczych.

Nawet połowę biomasy lasu stanowi jego podłoże – większości organizmów nie da się jednak dostrzec gołym okiem.

Wiosną wydarzenia zmieniają się jak w kalejdoskopie: rozpoczyna się prawdziwy flash mob życia.

Z zewnątrz wygląda jak całkiem zwyczajny pień buka. Nic nie wskazuje na to, aby było inaczej niż zwykle. Jednak pod korą coś się dzieje: – Woda płynie szybko od korzeni w kierunku korony, wbrew sile ciążenia. Tę gwałtowną kipiel można usłyszeć przez stetoskop. Buk przeżywa wiosenną ekstazę! A skąd wie, że jest już wiosna? – Drzewa rozpoznają to po długości dnia – tłumaczy Peter Wohl­leben, autor słynnego Sekretnego życia drzew.

– Buk zabiera się do pracy dopiero wtedy, kiedy przez 13 godzin w ciągu dnia jest jasno. To dla niego początek wiosny. Z astronomicznego punktu widzenia nastaje ona w Europie wtedy, gdy ekliptyka przecina się z równikiem, a słońce przechodzi na półkulę północną. Proces ten powtarza się co roku, nie jest więc specjalnie wyjątkowy. Ale wystarczy wejść do lasu, a natychmiast zauważymy, jakie skutki wywołuje w nim to wydarzenie.

Tutaj bowiem, gdzie pomiędzy skrzypiącymi pniami i brązowym, zeszłorocznym listowiem z pozoru nic się nie dzieje, wydarzenia nabierają tempa, zamieniając się w prawdziwy flash mob życia. Zawilce gajowe, jaskry wiosenne i czosnek niedźwiedzi kwitną na wyścigi, zanim ostatecznie zamknie się nad nimi sklepienie z liści, przepuszczające do poszycia zaledwie trzy procent światła.

Z wypuszczaniem pędów, kwitnieniem i zawiązywaniem nasion – czyli tymi wszystkimi czynnościami, na które inne rośliny mają całą wiosnę i lato – „wcześniaki” muszą uwinąć się w najwyżej dwa miesiące. Korzystają wtedy na potęgę ze światła i wody, racząc jednocześnie całą okolicę swoimi pyłkami oraz zaopatrując mieszkające w ziemi pod nimi grzyby, bakterie, organizmy jednokomórkowe i larwy owadów w bardzo pożywne substancje z korzeni.

Ten cykl jedzenia i bycia jedzonym jest później kontynuowany na przykład przez wija, którego zjada ryjówka. Pochłonięta konsumpcją zbyt późno zauważa sowę, już dosięgającą ją szponami. W tym samym czasie pszczoły zbierają nektar ze wspomnianych wczesnych kwiatów.

Utworzą brzęczące państwo w drzewie, które akurat upodobał sobie dzięcioł – i obstukuje je pracowicie w poszukiwaniu owadów

Nie ulega wątpliwości, że wiosna nie jest dla słabeuszy. Trzeba być przygotowanym na wszystko. Jednego dnia promienie słoneczne rozgrzewają świat do przyjemnych dwudziestu stopni Celsjusza, a następnego może spaść śnieg. Kto w lesie nie chce ryzykować, musi się zabezpieczyć – jak choćby buk, który ma na pąkach coś w rodzaju specjalnych ogniw słonecznych, rejestrujących ilość światła. Jednocześnie drzewa mierzą temperaturę. Zauważają, czy aktualnie wzrasta, czy spada – i to niezależnie od tego, gdzie rosną. – Gdybyśmy posadzili w Nowej Zelandii buk czy dąb, to dopasuje się on do odwróconego rytmu półkuli południowej – twierdzi Peter Wohlleben.

– Drzewa są znacznie „inteligentniejsze”, niż zazwyczaj sądzimy – dodaje. Właśnie zaczyna kropić. Nasz przewodnik przyspiesza kroku. – My, leśnicy, mawiamy, że pod drzewami liściastymi pada podwójnie. Woda spływa po gałęziach w stronę pnia, a z liści kapie jeszcze długo po ulewie. Najbardziej sucho jest pod świerkami. – Deszczówka spływa tu na zewnątrz, daleko od pnia. Gdzieś stuka dzięcioł. – Chętnie wyglądam też sójki zwyczajnej – mówi Wohlleben. Ten brązowawy ptak z charakterystycznymi niebieskimi piórami na skrzydłach, potrafi zapamiętać do 10 000 miejsc, w których ukrył pożywienie, łącznie z terminami przydatności do spożycia.

Doskonale wie, gdzie zagrzebał dżdżownice i że musi zjeść je wcześniej niż na przykład swoje zapasy żołędzi i bukowych orzeszków. Zdaje sobie sprawę, że niedbałość lub wręcz rozrzutność może przypłacić życiem. Zwłaszcza teraz, wiosną...

Planeta lasów

Na Ziemi rosną ponad trzy biliony drzew – do takiego wniosku doszli naukowcy na podstawie zdjęć satelitarnych, inwentaryzacji lasów i obliczeń komputerowych. Z tego jedna czwarta przypada na lasy strefy umiarkowanej.

Typowy las liściasty oferuje niezliczonym zwierzętom – zarówno tym wielkości jelenia, jak i mikroskopijnie małym – nieocenioną podstawę bytu. Liście, które na przykład zrzuca jesienią dąb, stanowią przez cały rok lekkostrawne pożywienie owadów.

Dlatego lasy liściaste są ulubionym rewirem łowieckim ptaków owadożernych, które pod korą lub w poszyciu zawsze coś dla siebie znajdą. Drzewa oferują mnóstwo małych nisz ekologicznych – na różnych poziomach istnieją odmienne strefy wilgotności i warunki świetlne, idealne dla rozmaitych zwierząt.

Nietoperz o „wzroście” 62 mm jest jednym z najmniejszych ssaków w lesie.

Wprawia w ruch leśne podłoże.

Ten aktywny o zmierzchu „futrzak” żyje w koloniach. Samica rodzi rocznie do 30 młodych.

Budzi się w kwietniu z zimowego snu i marzy tylko o jednym: jedzeniu!

Woli stawiać długie kroki niż fruwać.

Zobacz również

  • W roku 1702 niejaki Thomas Busby został skazany na śmierć przez powieszenie za zabójstwo swego teścia. Zanim jednak zawisł – postanowił usiąść na chwilę na swoim ulubionym krześle. Od tego momentu... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.