Reklama
  • Środa, 12 lipca (08:05)

    Historia Neda Kelly'ego, australijskiego Robina Hooda

Któż nie zna legend, w których mordercy i złodzieje przedstawiani są jako wrażliwi na krzywdę i uczciwi obrońcy uciśnionych... W australijskiej mitologii także istnieje taki szlachetny rozbójnik – „pancerny” Ned Kelly.

Urodził się w czerwcu 1854 roku w niewielkim miasteczku w pobliżu Melbourne. Otrzymał imię Edward, ale domownicy nazywali go Ned – pod tym zdrobnieniem przeszedł także do historii. Oprócz Edwarda rodzice wychowywali jeszcze siedmioro dzieci. Strata ojca, który zmarł w więzieniu, bardzo negatywnie wpłynęła na stosunek Neda do instytucji państwowych.

Reklama

Po raz pierwszy został aresztowany w wieku 14 lat – skatował Chińczyka hodującego świnie. Po kilku miesiącach znowu znalazł się na posterunku, tym razem po udziale w bójce. Przed ukończeniem 16. roku życia popełnił już poważniejsze przestępstwo: ukradł konia i pobił policjanta. Skazano go na trzy lata więzienia. Po wyjściu na wolność Ned wrócił do dawnego życia – razem z braćmi, matką i ojczymem kradli bydło farmerom. Trwało to prawie pięć lat, i przypuszczalnie ciągnęłoby się dalej, jednak pewnego razu rodzinka kryminalistów nieopatrznie podniosła rękę na stróża prawa w osobie miejscowego konstabla. Jak twierdził policjant, przyszedł on do domu rodziny Kelly, żeby przesłuchać jednego z braci w sprawie zaginięcia kilku krów, a w trakcie rozmowy matka wraz z synami napadli na niego.

Oczywiście rodzina przedstawiała inną wersję: „glina” przystawiał się do siostry Neda, więc jej rodzicielka, wzburzona całą sytuacją, uderzyła go szufelką do węgla. Stara Helen Kelly została skazana na karę więzienia, a bracia zbiegli jeszcze przed obławą policji. Sam Ned uciekł do lasu, w którym zorganizował niewielką szajkę. Za wskazanie miejsca jego przebywania wyznaczono nagrodę w wysokości 100 funtów, jednak na tak ogromnej, niezaludnionej przestrzeni pojmanie przestępcy było niewykonalnym zadaniem.

Ned zajął się poszukiwaniami pokaleczonego konstabla. Chciał się z nim policzyć i wkrótce dopiął swego: dwaj policjanci, w tym nieszczęsny zalotnik, zginęli podczas wymiany ognia.

Mściciel pokrzywdzonych

Wtedy Ned Kelly został skazany na banicję. Oznaczało to, że każdy obywatel miał prawo zabić go na miejscu bez wyroku sądu. Najwidoczniej to skłoniło Neda do napisania słynnego listu, który stał się symbolem jego sprzeciwu wobec władz kolonialnych i początkiem legendy szlachetnego rozbójnika. W swoim wystąpieniu Kelly demaskował samowolę angielskiej administracji i groził królowej walką z bezprawiem, którego dopuszczają się policjanci wobec przesiedleńców.

Mimo że problemy, które dotykały wielu Australijczyków, zostały omówione w liście w dość dosadnej formie, zyskał on powszechną aprobatę. Dzięki popularności Ned nie musiał się już ukrywać, zaczął więc bezkarnie napadać na policjantów i bogatych Australijczyków. Od tych ostatnich żądał pieniędzy – jak twierdził – na utworzenie niezależnego państwa. Na ich brak, zresztą, nie narzekał: ograbienie dwóch banków przyniosło mu ok. 10 tysięcy funtów, co w tamtych czasach było prawdziwą fortuną. Jednak skradzioną gotówkę banda szybko wydała na własne potrzeby, zapomniawszy o niedawnych manifestach; choć trzeba przyznać, że podczas napadów ludzie Kelly'ego niszczyli listy zastawne obywateli, uwalniając ich tym samym od długów.

Tego rodzaju działania utwierdzały naród w przekonaniu, że ma do czynienia z nowym Robin Hoodem. Ludzie pomagali mu ukrywać się przed policją, dostarczali informacje o trasie transportów złota i pieniędzy do banków, uprzedzali o zasadzkach. Szajka Kelly’ego była bardzo pomysłowa; w czasie napadów lubiła się też zabawić. Po wzięciu zakładników przestępcy poili ich alkoholem, urządzali konne występy, a nierzadko przystępowali do „pracy” w mundurach należących do porwanych przez nich policjantów. Miejscowa ludność, składająca się głównie z zesłanych tu z Europy przestępców, sympatyzowała z rozbójnikami, którzy poniżali nielubianych stróżów prawa.

No cóż, żarty żartami, ale złoczyńcy także bezlitośnie mordowali – banda miała na swym koncie kilkudziesięciu zabitych policjantów. Po kolejnym ograbieniu banku za każdego z przestępców wyznaczono nagrodę w wysokości 4 tysięcy funtów. Bajeczna suma dla biednego farmera na dalekich antypodach! Kelly zdawał sobie sprawę, że sympatia do niego nie wygra z chęcią szybkiego zysku i stał się nad wyraz podejrzliwy. Skutkiem tego była egzekucja zaprzyjaźnionego rolnika, który nie raz ukrywał bandytów przed policjantami. Mężczyzna zginął tylko dlatego, że istniało podejrzenie, iż „swój chłop” zaczął współpracować z glinami. Ned wiedział też, że prędzej czy później jego banda będzie musiała stawić czoła wielkiej policyjnej obławie. W trosce o własne życie poprosił miejscowych kowali, by wykuli mu... kuloodporną zbroję.

Pancerny Ned

Doprowadzone do ostateczności bezczelnością bandytów australijskie władze zmobilizowały w końcu prawie wszystkie policyjne siły, jakimi dysponowały. Zebrany oddział wyruszył na spotkanie z szajką specjalnie przeznaczonym do tego celu pociągiem, ale farmerzy donieśli Kelly’emu o planowanej operacji. Ned postanowił uprzedzić atak, uparcie wierząc w swoje powodzenie. Gang pojawił się w niewielkim miasteczku leżącym na trasie kolei. Australijski Robin Hood kazał mieszkańcom rozebrać szyny. Zakładał, że pociąg wypadnie z torów, zginie wielu policjantów, a pozostałych będzie można rozstrzelać na miejscu.

W ten sposób bandyci pozbyliby się swoich prześladowców, co pozwoliłoby im grasować na całym zamieszkanym obszarze Australii. Jednak ludzie Kelly'ego się przeliczyli. Jak zwykle zaczęli poić przymusowych robotników alkoholem, nie zapominając też o sobie. W rezultacie nie zauważyli, że jeden z mężczyzn uciekł i powiadomił o całej sytuacji władze. Koniec końców pociąg został zatrzymany przed uszkodzonym odcinkiem torowiska, a policja otrzymała pełną informację o zamiarach bandy. Po dotarciu do miasta na piechotę, policjanci okrążyli hotel, w którym ucztowali przestępcy. Zaczęła się operacja aresztowania ściganych. Stróże prawa otworzyli huraganowy ogień, w którym znaleźli się także wzięci przez Neda zakładnicy.

Naoczni świadkowie opowiadali, że Kelly próbował wyprowadzić niewinnych ludzi z hotelu, ale uznano to za próbę ucieczki z wykorzystaniem żywej tarczy. Inna rzecz, że kierowane w stronę Neda kule nie robiły na nim większego wrażenia, odbijając się od żelaznego pancerza. Słynna zbroja chroniła jednak tylko głowę i korpus, kończyny pozostawały odsłonięte, w związku z czym jego nogi i ręce mocno ucierpiały. Z wielkim trudem Kelly'emu udało się wyrwać z policyjnej zasadzki. Biegnąc z całych sił, zauważył, że żaden z kolegów nie podąża za nim. Wrócił do hotelu.

Kiedy dostał się do środka, budynek już płonął. Dwóch członków bandy nie żyło, a trzeci przed śmiercią zdążył jeszcze podpalić drewnianą budowlę, urządzając tym samym sobie i towarzyszom pogrzebowy stos. Mężczyzna zdołał wyskoczyć z płonącego hotelu. Ruszył naprzeciw strzelającym policjantom, licząc, że uda mu się przedrzeć przez kordon. Jednak potężny ostrzał zwalił australijskiego Robin Hooda z nóg. Trafiło go 28 kul, spośród których 6 przebiło pancerz. W ten sposób pojmano słynnego rozbójnika. Ned Kelly został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Nie pomogła mu prośba o ułaskawienie, którą podpisały 32 000 Australijczyków, łącznie z gubernatorem Melbourne. W listopadzie 1880 roku wyrok został wykonany.

Szlachetny przestępca zginął, jednak historia na tym się nie kończy. Po powieszeniu odcięto mu głowę, by mogła posłużyć badaniom medycznym, a ciało zakopano na więziennym cmentarzu. Wkrótce czaszka Neda ponownie trafiła do policji, która wykorzystała ją w charakterze... przycisku do urzędowych dokumentów. Stróże prawa też potrafili żartować! W 1978 roku czaszka Kelly'ego została skradziona z więzienia Old Melbourne i dopiero 21 lat później zwrócona lokalnym władzom przez farmera przechowującego ją jako „relikwię”. Testy DNA dowiodły jednak, że należała do kogoś zupełnie innego...

Świat Tajemnic

Zobacz również

  • Na początku lat sześćdziesiątych dolnośląski Wołów był senną miejscowością liczącą sobie osiem tysięcy mieszkańców. Szerzej znany był w kraju tylko z istnienia tu zakładu karnego o zaostrzonym... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.