Reklama
  • Czwartek, 6 lipca (10:05)

    Doyok - orangutan, który kocha cywilizację

Kto raz zakosztował przyjemności płynącej z obcowania z cywilizacją, raczej się jej nie wyrzeknie. Doyok nie jest tu więc żadnym wyjątkiem. To orangutan, który 20 lat temu został wypuszczony na wolność z ośrodka rehabilitacyjnego na Borneo – i od tamtej pory regularnie do niego powraca...

Ile czasu potrzeba, aby zaaklimatyzować się w dżungli? Tygodnie? Miesiące? A może lata? Czasami to się w ogóle nie udaje – i Doyok jest takim właśnie przypadkiem. A ma przecież wszystko, czego potrzebuje król dżungli! Pół­tora metra wzrostu zapewnia mu przewagę nad innymi małpami człekokształtnymi żyjącymi na jego liczącym 9 km2 terytorium, a fałdy skóry tworzące imponujące talerze policzkowe sprawiają, że samice leżą u jego stóp.

Reklama

W Parku Narodowym Tanjung Puting na Borneo nie zagraża mu żaden naturalny wróg. A mimo to czegoś mu brakuje... Czegoś, co Doyok zna z wcześniejszych lat życia – na przykład regularnych pór posiłków, suchego miejsca do spania albo spokojnego popołudnia bez konieczności toczenia z innymi samcami nerwowych walk o terytorium. Krótko mówiąc: brakuje mu cywilizacji!

Dwadzieścia lat temu obrońcy przyrody wypuścili go na wolność

On jednak od czasu do czasu powraca do ośrodka, aby sięgnąć po trochę mleka czy kilka bananów. A przy tym zawsze ma na twarzy wypisane jedno pytanie: może mógłbym tu jednak zostać...? Dżungla najwyraźniej działa mu na nerwy: choćby towarzystwo 230 gatunków ptaków – ten hałas jest przecież nie do wytrzymania! Niczym nieograniczona wolność podczas bujania się z jednego wierzchołka drzewa na drugi to fajna sprawa, ale żeby się tam wspiąć, ważąc 150 kilogramów, trzeba się nieźle napocić.

Rajski las deszczowy? Szczerze powiedziawszy: raczej zatęchłe bagno. Niekończąca się różnorodność owoców, liści oraz innych przysmaków? Może i tak, ale wcześniej wszystko było z dostawą do domu, bez całej tej bieganiny. Cóż, dzisiaj brama ośrodka po raz kolejny pozostaje dla Doyoka zamknięta. Markotny przeżuwa więc banana i przysiada na ławce zatopiony w smutnych rozmyślaniach. Znów nic z tego. Ale może jutro się uda...?

Zobacz również

  • Każdy sen oraz jego centralny obraz należy interpretować indywidualnie, mając na uwadze sytuację życiową śniącego. Jednak systematyczna analiza zawartości tzw. banków snów dowiodła, że istnieją... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.