Reklama
  • Poniedziałek, 13 marca (13:05)

    Carver Alan Ames. Gangster, który mówi o Chrystusie

Jego życie przypomina scenariusz filmu sensacyjnego. Kiedyś był przestępcą, uzależnionym od używek i nienawidzącym innych. Dziś… jest charyzmatykiem.

Dorastał w biednej rodzinie na przedmieściach Londynu. Był jak większość jego kolegów: kradł, oszukiwał, kłamał, wagarował. Jedyne, co budziło jego respekt, to pieniądze i siła fizyczna. Alan Ames należał do gangu motocyklowego i trenował sztuki walki. Uczestniczył w bójkach i pobiciach. Omal nie zabił kilku osób.

Reklama

W końcu wyrzucono go ze szkoły. Jego przyjaciele jeden po drugim trafiali do więzienia za pobicia, kradzieże i za zabójstwa. Inni ginęli w ulicznych bójkach czy strzelaninach. Nie miał żadnego oparcia w ojcu alkoholiku, człowieku agresywnym i zagubionym. Była tylko jedna osoba, która nieustannie się za niego modliła – jego matka, Irlandka i katoliczka.

Dzień po dniu ufnie i cierpliwie oddawała w modlitwie swego syna Bogu. Pierwsza przemiana nastąpiła, kiedy Alan zawierał związek małżeński. Jak sam przyznaje po latach, mimo całego zła, w jakim żył, zawsze uważał, że małżeństwo jest nierozerwalne i wybrał sobie na żonę dobrą kobietę, protestantkę.

Po ślubie jego celem stało się wygodne życie wypełnione przyjemnościami. Pogłębiły się problemy z alkoholem. Zamieszkali w Australii, gdzie, jak twierdził, wszyscy pili, więc czuł się tam doskonale. Nieźle zarabiał, a żona zajmowała się domem. Tylko co pewien czas miał ataki agresji i pił coraz więcej.

Pewnego dnia usłyszał czyjś głos. Zobaczył anioła. Nawet się nie wystraszył, bo nie wierzył, że one istnieją. Niebiański przybysz zachęcał go do modlitwy i przemiany życia. Jednak Alan nie przejmował się tym. Po kilku miesiącach anioł powiedział, że go zostawia, bo nic się nie zmienił. I wtedy Alan wyjechał w delegację.

Nagle w środku nocy w hotelowym pokoju poczuł, że ktoś go dusi. Ze śmiertelnego przerażenia wyrwała go myśl, aby pomodlić się do Boga. Ilekroć wzywał tej nocy Jego imię, duszenie ustawało, gdy natomiast przestawał się modlić – wracało. Tak przetrwał na modlitwie całą noc.

Choć rano był wystraszony i zdziwiony, początkowo myślał, że wszystkiemu winny jest pity przez niego alkohol. Jednak ze zgrozą stwierdził, że ma na szyi ogromne siniaki. Kiedy Alan wrócił z delegacji do domu, zaczął widywać świętych.

Początkowo ich nie rozpoznawał. Jak dziś mówi: skąd miałem wiedzieć, kim są, skoro nigdy w życiu tak naprawdę nie uczestniczyłem w lekcjach religii? Święci więc przedstawiali mu się. Niektórych rozpoznawał po pewnym czasie na znajdowanych w kościele obrazkach.

Wreszcie pojawił mu się też sam Jezus umierający na krzyżu. Podczas tej wizyty Alan zobaczył wszystkie swoje grzechy, którymi sprawił wielki ból samemu Bogu. – To było wstrząsające doświadczenie – mówił potem w wywiadach.

– Przez kilka godzin leżałem na podłodze i płakałem. Jezus jednak przez cały czas powtarzał mi, że chce mi wybaczyć. Muszę tylko poprosić Go o wybaczenie. Zrobiłem to i od tego czasu wszystko się zmieniło. Dziś Alan Ames jeździ po całym świecie, aby głosić Boże przesłanie miłości, przebaczenia i nadziei. Porzucił przemoc, nałogi i… dobrze płatną pracę.

Jego żona, której jako pierwszej opowiedział o swoich widzeniach, po pewnym czasie przeszła na katolicyzm. Dziś Alan świadczy o Chrystusie i pisze książki o tym, co usłyszał i zobaczył w swoich wizjach. Najsłynniejsza z nich to „Oczami Jezusa”, w której opisuje dane mu przez Boga widzenie dotyczące podróży Jezusa z uczniami do Jerozolimy.

Alan modli się także nad chorymi, którzy doznają uzdrowienia, nawracają się czy zostają dotknięci przez Ducha Świętego. Cały czas ma objawienia świętych, Jezusa i Maryi, która przekazuje mu wciąż nowe modlitwy.

Niektórzy mówią o nim, że jest jak święty. Alan uśmiecha się wtedy i odpowiada: – Kiedy mówię Jezusowi, że nie jestem godny tego wszystkiego, on przypomina mi, po co to się stało: „Przemówiłem do takiego człowieka jak ty, żeby ludzie nie bali się do mnie przychodzić. Kocham grzesznika, przestępcę i złoczyńcę. I chcę nawrócenia każdego z nich”.

K. Jaworska

Dobry Tydzień

Zobacz również

  • Każdy sen oraz jego centralny obraz należy interpretować indywidualnie, mając na uwadze sytuację życiową śniącego. Jednak systematyczna analiza zawartości tzw. banków snów dowiodła, że istnieją... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.